"Macedońskie"
ikony Tadeusza Zielińskiego
----- / SZTUKA /
(...)
ędącą
na wakacjach w Świnoujściu p. Teresę Prokopowicz - Saurek zafrapował
warsztat plastyczny Tadeusza Zielińskiego. Dzięki niej macedońscy organizatorzy
Międzynarodowego Pleneru Malarskiego dowiedzieli się o świnoujskim malarzu
ikon i zaprosili go do udziału we wspólnych warsztatach artystycznych.
          
a
początku było wiele wahań, między innymi ze względu na ciągle trwające
w sąsiednim Kosowie walki. Pojawiły się również problemy finansowe i
z dotarciem na miejsce pleneru. Jednak upór w jakim trwali macedońscy
organizatorzy pleneru i pomoc naszych władz ułatwiła Tadeuszowi Zielińskiemu
wyjazd.
Kiczewo (nie ma to nic wspólnego z kiczem) niewielkie miasteczko znajdujące
się najbliżej miejsca pleneru malarskiego. Miejscowość kontrastu, w
której zderzają się dwa światy, biedoty i bogactwa. Po jednej stronie
ulicy nowoczesne szklane domy, hotele, elegancja, a naprzeciw nich stare
lepianki, stragany i uliczny handel. Dom w którym mieszkali artyści
to dawna siedziba klasztoru. Warunki były spartańskie, ale można było
wybrać hotel. Tadeusz Zieliński zdecydował się na naturę. Uwiodło go
piękno malowniczych gór i spokój jaki tam panował. Najważniejszym
celem Międzynarodowego Pleneru Malarskiego było spotkanie artystów z
całego świata, wymiana doświadczeń i wspólne tworzenie. Na dwa tygodnie
dawna siedziba mnichów i cała otaczająca ją polana zmieniła się w jedną
wielką międzynarodową pracownię artystyczną. Pogoda sprzyjała także
Większość osób usytuowała swoje warsztaty plastyczne na łonie natury.
Tadeusz Zieliński na swoją pracownie wybrał starą, drewnianą dzwonnicę.
Ażurowy płotek otaczający dzwonnicę stwarzał intymną i swoistą atmosferę,
a zarazem dawał kontakt i poczucie wspólnoty z resztą artystów. Nie
było ścisłego programu, rodzaj, technika i ilość prac była dowolna.
Tadeusz Zieliński namalował cztery obrazy dużego formatu, które oczywiście
zostawił w Macedonii.
          
Międzynarodowym Plenerze Malarskim wzięło udział około 50 artystów.
Malarze, rzeźbiarze, a także twórcy instalacji pozostawili po sobie
około 200 dzieł. Poza pracą, były również przyjemności. Wieczorami wszyscy
spotykali się przy ognisku w czasie którego dopingowani rakiją śpiewali
piosenki z rodzimych krajów. Tadeusz Zieliński zabrał ze sobą trochę
materiałów promujących nasze miasto, które wszystkim bardzo się spodobały.
Jedyny problem to nazwa Świnoujście, z poprawną wymową której nikt nie
mógł sobie poradzić. W ramach relaksu i rozrywki organizatorzy zaplanowali
kilka wycieczek do miast, w których jest największe skupisko monastyrów
najbardziej charakterystycznych dla Macedonii. Mimo burzliwej historii
przetrwały tam wspaniałe freski i wiele innych zabytkowych rzeczy.
- Macedonia to połączenie Azji z Europą, człowiek czuje się tam zarazem
w atmosferze egzotyki i swojskości - wspomina Tadeusz Zieliński. Macedonia
to przede wszystkim kolebka ikon, które maluje również T. Zieliński.
Największym zaskoczeniem dla macedońskich organizatorów Pleneru były
ikony, które od niego dostali w prezencie. Zadziwiło ich, że namalowane
były w stylu... Macedońskim.
- Nigdy w życiu nie spotkałem tak miłych i sympatycznych ludzi - wspomina
ze wzruszeniem Tadeusz Zieliński.

Aga
|